Ślusarczyk Andrzej "Wałbrzych-Powidoki"

Poniżej słowo wstępne p. Olgi Tokarczuk. Objaśni wszystko. Cykl fotografii Andrzeja Ślusarczyka, który mają Państwo w ręku, mógłby zostać uznany za album ginącej przyrody. Rozróżnienie na materię żywą i martwą wydaje się na tych zdjęciach niezbyt uzasadnioną kategorią umysłu. Kiedy mówimy „przyroda\", przywołujemy obraz-znak: drzewa, góry, krajobraz, obłoki. Nie myślimy wtedy o betonie, stalowych rusztowaniach, górach usypanych równo z kopalnianych odpadków. Fotografia jest jednak sztuką, która znosi ten podział - w przewrotny sposób czyni z żywego martwe, nieruchome i odwrotnie - sugeruje, że w przedmiotach istnieje jakaś metafizyczna elan vital. l gdyby pójść za tą intuicją jeszcze krok dalej, gdyby wdać się w rozważania, czym jest, a czym nie jest przyroda, cóż się okaże? Czy termitiery, skrzętnie budowaneprzez owady, są przyrodą? A mrowiska? A korytarze ryte w drewnie przez korniki? W dolinach między wzgórzami, wzdłuż Pełcznicy, osiedlił się gatunek istot.Najpierw wycinały lasy, potem budowały tam swoje siedziby. Jeszcze późniejznalazły w ziemi coś bardzo cennego dla siebie i odtąd systematycznie wgryzałysię w głąb skał. Ich nerwowa, zaborcza aktywność zostawiła ślady - kanciasteprzedmioty, dziury w ziemi, regularnie położone ślady komunikacyjnych ciągów, tajemnice odpadków, dziwaczne znaki. Wymarła cywilizacja, kuriozalne dzieło przyrody.Ludzie, którzy poznali Wałbrzych powierzchownie, którzy liznęli go z okien pociągu, którzy rzucili nań okiem z ograniczonej powierzchni dworca - mówią o nim z niechęcią. Wspomagają z przestrachem gwałtowność koksowniczych ogni, obfitość kopalnianych wyciągów, szare mury budynków.Prosta, bezrefleksyjna estetyka z łatwością i bez wahania dzieli rzeczy na pięknei brzydkie. Piękny jest kwiat (choćby z krempliny), brzydki - rdzewiejący metalowy wózek do węgla. Piękna jest soczysta symetria, brzydka - odrapana asymetria. To proste, uczono nas tego w szkole.Niechże jej będzie, tej infantylnej estetyce. Niechże sobie dzieli. Lecz każda prawdziwa wrażliwość ma za nic takie filozofie. Piękne jest to co porusza, co odsłania zasłony iluzji, co pogłębia doświadczenie, co niesie dreszcz. Wystarczy umieć patrzeć oto credo sztuki fotografii. Wałbrzych jest dziełem przyrody, ponieważ człowiek, który go zbudował i zniszczył, jest dziełem przyrody. Wałbrzych jest industrialną ter-mitierą, mrowiskiem. Oto dzieło przyrody: Wałbrzych po przemysłowej gorączce.Jeszcze słychać chrzęst maszyn, gwizd syren, stukot pociągów załadowanych węglem. Jeszcze znajomy, bliski zapach koksowniczych spalin wietrzeje w zaułkach.Olga Tokarczuk